Dziękujemy za odwiedziny naszego bloga! :D

czwartek, 16 października 2014

Rozdział XLIX

~Ax Kolu~

Upiłem łyk, tylko co podanego Ithoriańskiego brandy. Rozkoszowałem się jej delikatnym smakiem i dobrze wyczuwalnym sosnowym aromatem. Był to jeden z moich ulubionych trunków. Jednak nie przybyłem do tej speluny na Tatooine, aby się uchlać. Miałem się tu spotkać z pewną osobą- póki co nie podał swoich danych. Długo szukałem zleceń. Mimo, że w rankingu Łowców Nagród jestem w pierwszej piątce, to i tak znalezienie zadania to nie lada wyzwanie. Czułem na sobie wzrok Jawów siedzących po drugiej stronie pomieszczenia. Czy oni nigdy nie widzieli T'doshoka?! Z mojego gardła wydobył się cichy syk. Odwróciłem wzrok i rozejrzałem się uważnie po Cantinie. Muzyka jak zawsze grała głośno. Tłumy ludzi zbierało się przy stołach do gry w Sabaka. Jednak jedna postać przykuła mój wzrok. Ubrany jak zwykły farmer, jednak dojrzałem pod nim zbroję kuloodporną, oraz ukryty blaster. Mężczyzna- człowiek- był w średnim wieku. Coś mi powiedziało, że to jest ten na którego czekam. Nie pomyliłem się. Nareszcie przyszedł.
-Wybacz spóźnienie Ax.- powiedział przysiadając się do mnie.
-Do rzeczy. Co mam zrobić. -mruknąłem łapiąc kontakt wzrokowy z mężczyzną.
-Na początek muszę znaleźć jak najwięcej danych na temat pewnego chłopaka.
-Na początek? Czyli to zlecenie będzie miało wiele etapów?
-Za każdy dostaniesz wynagrodzenie.- I to mi się podobało. Duży zysk.
-Więc jak wygląda ten chłopak?- człowiek wyciągnął z kieszeni mały holoprojektor. Kiedy nacisnął odpowiedni przycisk, pojawił się na nim wizerunek tego o kogo prosiłem. Zamurowało mnie. Sith. I to nie byle jaki. Uczeń Imperatora. Wiedziałem o tym tylko dla tego, że mieszkam w jednym ze światów Imperium. Akurat tam gdzie Wielki Lord pokazał się ze swym uczniem. Jednorazowo.
-Jakie informacje dokładnie mam zdobyć...?- powiedziałem już trochę z mniejszym entuzjazmem. Jednak miałem już gorsze zadania do wykonania. Z tym poradzę sobie nawet z uciętą dłonią.
-Wszystkie jakie tylko zdołasz.
-Okay... Pozostaje jeszcze kwestia wynagrodzenia...
-10 000 kredytów.- Za same informacje? W sumie czemu nie. Za to można dużo kupić.
-Zgoda.
-Gdy zdobędziesz informacje, skontaktuj się ze mną na to łącze.- powiedział dając mi kartkę. Chwyciłem ją i przeczytałem napisane na niej informacje.
-Dobrze w takim razie...- urwałem gdy podniosłem wzrok. Go już nie było. Znów spojrzałem na daną mi karteczkę z informacjami. -Jamar Daywrecker... -schowałem informacje do kieszeni i dopiłem moją brandy. Podniosłem się z miejsca i ruszyłem ku wyjściu. Czas było wziąć się za zlecenie.

Siedziałem wpatrzony w bezkres galaktyki. Setki tysięcy gwiazd migotało do mnie wesoło, a ja zastanawiałem się jak zdobędę informacje. Najlepszym sposobem byłby włam do bazy danych Imperium jednak... Nieliczni mają do niego wstęp. To odpada.
-Chociaż może....-szepnąłem sam do siebie poprzez zamyślenie.- To w ostateczności. Musi być jeszcze jakiś sposób tylko jaki...- potarłem skronie. Nic mi nie przychodziło do głowy... Jednak nagle doznałem olśnienia. Na każdej z możliwych planet, którą kiedykolwiek odwiedziłem mam dobre znajomości. Jeżeli dowiedziałbym się chociażby z jakiego sektoru pochodzi padawan Imperatora... Na Dromund Kass znałem jednego człowieka, który mógłby mi pomóc. Był w końcu moim dłużnikiem. Ale to długa historia. Postanowiłem się z nim niezwłocznie skontaktować. Ustawiłem autopilota i wstawszy z miejsca pilota przeszedłem do innego pomieszczenia mojego statku. Podszedłem do panelu komunikacji i wprowadziłem odpowiednie komendy. Czekałem. W końcu z charakterystycznym trzaskiem zamigotała przede mną niebieskawa postać. Odebrał.
-Witaj Joff.
-Ax? W jakiej sprawie dzwonisz?
-Dobrze wiesz jakiej. Musisz coś dla mnie zrobić.- mój rozmówca westchnął ciężko.
-Więc...? Słucham.
-Masz dostęp do małej garstki informacji z życia Imperium, prawda?
-Zgadza się.- uniósł jedną brew. Zdaje się, że chyba wiedział już do czego zmierzam.
-Wiesz skąd pochodzi niejaki Shay Novablast? - Joff milczał przez długą chwilę, jednak w końcu wykrztusił z siebie słowa.
-W jednym raporcie była wzmianka skąd Wielki Lord zabrał młodzieńca i ogólnie spotkał po raz pierwszy. Poczekaj chwilkę. - odszedł od holoprojektora. Usiadłem na krześle przy panelu i znów czekałem. Po około pięciu minutach przyszedł z powrotem.
-Więc?- powiedziałem dość znużonym głosem.
-Został on odnaleziony na Ambri w sektorze Airon. Mamy podejrzenia, że pochodzi z tamtych rejonów. Jednak nie posiadamy oficjalnych danych jak i dowodów.- uśmiechnąłem się z satysfakcją słysząc te informacje.
-Świetnie! Wielkie dzięki Josff.
-Tylko pamiętaj. Nie masz tych informacji ode mnie.
-Jasna sprawa.- Przerwał połączenie. Zatarłem dłonie podekscytowany. Na każdej z planet sektoru Airon miałem swoich ludzi. To zadanie okazuje się łatwiejsze niż przypuszczałem!

~Shay Novablast~

Wylądowałem na Korribanie. Czułem się upokorzony. Nienawiść do tego Jedi wzrosła we mnie, jednak nadal nie rozumiałem dlaczego mi pomógł. To wszystko nie trzymało się kupy. Teraz jednak czekał mnie najgorszy moment. Musiałem zdać raport z misji mojej Mistrzyni... Dobrze wiedziałem, że jej gniew dosięgnie mnie nawet na drugim krańcu galaktyki... Odetchnąłem głęboko. Wyszedłem ze statku podarowanego przez Jedi i ruszyłem ku akademii. Z każdą chwilą gdy zbliżałem się do niej, czułem coraz większy chłód i pustkę wewnątrz siebie. To był lęk. Jednak niczego nie dałem po sobie poznać. Stanąłem przed okazałym budynkiem. Zamknąłem na chwilę oczy. Pomyślałem o swojej porażce i upokorzeniu. Zacisnąłem dłonie w pięści. Pustka momentalnie została zastąpiona gniewem. Wkroczyłem do środka. Wszyscy akolici patrzeli na mnie z szacunkiem. Ja omiotłem ich tylko pogardliwym spojrzeniem. Wszedłem szybko na piętro po czym skierowałem się do pomieszczenia komunikacyjnego. Uczniowie nie mieli dostępu do tego pomieszczenia. Chwilę się zawahałem, jednak po chwili połączyłem się z moją Mistrzynią. Jej niebieskawa, holograficzna sylwetka zamigotała przede mną. Ukląkłem na jedno kolano.
-Witaj mój Lordzie. -powiedziałem skłaniając głowę z szacunkiem. Czułem na sobie jej przeszywający wzrok.
-Jak przebiegł atak?
-Polegliśmy. Trzy floty zostały doszczętnie zniszczone. Dwóm udało się uciec. Jednak zadaliśmy Jedi duży cios, tak jak chciałaś Lordzie.
-Dlaczego nie wróciłeś wraz z flotami?
-Byłem na jednej z flot, która została zniszczona. Nie miałem jak wrócić...
-Jednak w jakiś sposób, przybyłeś na Korriban.- ręce mi drżały. Nawet w tym momencie wyczuwałem jej potęgę.
-Uciec pomógł mi Jedi...-powiedziałem ściszonym głosem. Poczułem jak coś chwyta mnie za gardło.
-Dokładniej.- opisałem Mistrzyni dokładny przebieg, mojej potyczki z Rycerzem Światła.
-...z tego co mi wiadomo był to Mike Storm'hold...-zakończyłem. Uścisk na moim gardle zelżał. Uniosłem lekko wzrok. Wielki Lord wydawał się być zszokowany. Znów niczego nie rozumiałem.
-Wróć na Dromund Kaas wraz z jednostkami wojskowymi, dziś wieczór. Zdasz mi dokładny raport z ataku po powrocie.- przekaz został zakończony.
-Najgorsze dopiero przede mną...- szepnąłem podnosząc się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz